Po dwóch ostatnich spotkaniach, które dostarczyły nam wszystkim dawki adrenaliny przekraczającej wszelkie normy, w końcu nadszedł czas na mecz, w którym role odwróciły się o 180 stopni. Żadnych horrorów w doliczonym czasie gry, żadnych kontrowersji sędziowskich wypaczających wynik i żadnego drżenia o punkty do 101. minuty. W miniony weekend Polar Wrocław udał się na wyjazdowe starcie z Widawą Bierutów z jednym, jasnym celem: przekuć sportową złość w bezwzględne zwycięstwo. I tak też się stało, zdemolowaliśmy rywali aż 6:0, a rozmiar kary i tak był dla gospodarzy najniższym wymiarem wyroku!

Od momentu, gdy sędzia zagwizdał po raz pierwszy, na boisku w Bierutowie istniał tylko i wyłącznie Polar. Podopieczni trenera Hirsza wyszli na to spotkanie niesamowicie nabuzowani, zdeterminowani, by zmazać plamę po pechowo straconych punktach w końcówkach poprzednich starć. Nasza drużyna narzuciła rywalom mordercze tempo, błyskawicznie przejmując pełną kontrolę nad środkiem pola.

Szybko zdobyte bramki pozwoliły nam w pełni kontrolować przebieg wydarzeń. Gra w defensywie wyglądała wręcz profesorsko, rywale rzadko kiedy byli w stanie powąchać piłkę w okolicach naszego pola karnego. Do szatni schodziliśmy z bezpiecznym, wysokim prowadzeniem 4:0, ale wszyscy wiedzieli, że to dopiero początek show.

W drugiej odsłonie maszyna z Zakrzowa nie zamierzała zwalniać tempa. Wynik końcowy 6:0. Brzmi jak bajka? Tylko na papierze. Choć wynik idzie w świat i budzi respekt, to nasza skuteczność tego dnia, mówiąc delikatnie, kompletnie nie napawała optymizmem.

Widawa Bierutów 0:6 Polar Wrocław (SZCZEGÓŁY)

Najważniejsza wiadomość po tej kolejce znowu jest tylko jedna: POLAR WROCŁAW NADAL NA TRONIE! Fotel lidera zostaje na Zakrzowie, a my z podniesionymi głowami i wielką pewnością siebie patrzymy w stronę ostatniego wyzwania!

Dziękujemy najwierniejszym kibicom, którzy zjawili się w Bierutowie, by głośno nas wspierać! Widzimy się na kolejnym meczu przy Niepodległości!