Za nami dwa spotkania, które dostarczyły kibicom Polaru Wrocław tak gigantycznej dawki emocji, że obdzielić by nimi można cały sezon. Dwa mecze, dwa remisy, mnóstwo zwrotów akcji i walka do ostatnich sekund. Choć czujemy niedosyt, najważniejsze zadanie zostało wykonane, fotel lidera wciąż jest nasz!
Zimny prysznic w Miłoszycach:
Maraton rozpoczęliśmy od wyjazdowego starcia z czwartą w tabeli Polonią Miłoszyce. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była po prostu profesorska. Pełna kontrola, świetna gra w defensywie i zabójcza skuteczność, która pozwoliła nam zejść na przerwę z komfortowym prowadzeniem 2:0. To, co wydarzyło się w drugiej odsłonie, trudno jednak racjonalnie wytłumaczyć. Spotkanie wymknęło się spod kontroli, a ogromny wpływ na to miały niestety skandaliczne, wywołujące mnóstwo kontrowersji decyzje arbitrów, które kompletnie wypaczyły obraz gry. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i ruszyli do odrabiania strat. Prawdziwy dramat rozegrał się w samej końcówce, gola na wagę remisu straciliśmy w 99. minucie, w dosłownie ostatniej akcji meczu. O tym spotkaniu chcemy jednak jak najszybciej zapomnieć. Liczyła się już tylko wielka bitwa przy Niepodległości!
Polonia Miłoszyce 2:2 POLAR WROCŁAW
Mecz na szczycie i rekord frekwencji!
W miniony weekend na Zakrzowie doszło do absolutnego hitu. Polar jako lider podejmował wicelidera z Oleśnicy. Stawka była ogromna, bo obie ekipy dzielił zaledwie jeden punkt! Atmosfera na trybunach była niesamowita. Frekwencja przebiła wszelkie oczekiwania, ponad 550 widzów stworzyło głośne, piłkarskie święto! Dziękujemy, że byliście z nami!
Mecz rozpoczęliśmy z wysokiego „C”. Po precyzyjnej, mierzonej wrzutce Siwka, Góral popisał się fantastycznym uderzeniem głową, pakując piłkę w samo okienko bramki! Pogoń jednak nie pękła, cierpliwie budowali swoje akcje i regularnie zagrażali naszej bramce. W drugiej połowie rywale ruszyli do ataku i wykorzystali nasz słabszy moment przy stałych fragmentach gry, po których wyszli na prowadzenie 2:1. Wtedy do akcji wkroczył trener Hirsz. Reakcja szkoleniowca była natychmiastowa wzmocnienie ofensywy przyniosło upragniony skutek. Po świetnych wejściach Szewczyka oraz Ziglewskiego doprowadziliśmy do wyrównania!
Prawdziwe szaleństwo zaczęło się w doliczonym czasie gry. W 93. minucie, po znakomitej akcji Ziglewskiego, przytomnie w polu karnym zachował się Szewczyk. Rywal ratował się faulem, a sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Jakubowski i pewnym strzałem wyprowadził Polar na 3:2! Trybuny wręcz eksplodowały z radości!
Niestety, sędzia postanowił mocno przedłużyć ten mecz. Choć arbiter doliczył pierwotnie 8 minut, gra toczyła się aż do 101. minuty. Wtedy to Pogoń egzekwowała rzut wolny z około 30 metrów. Zawodnik gości posłał mocną wrzutkę w pole karne, która jednak kompletnie nikogo nie trąciła, dostała dziwnej rotacji i niefortunnie wpadła za kołnierz naszego bramkarza, prosto w samo okienko. Rywalom dopisało w tej akcji niewiarygodne, wręcz kosmiczne szczęście. Najważniejsza wiadomość jest jedna: POLAR WROCŁAW NADAL LIDEREM!
Dziękujemy Wam za niesamowite wsparcie, frekwencja z Pogonią pokazała, dla kogo to robimy. Widzimy się na kolejnym meczu!
GALERIA ZDJĘCIOWA: #POLPOG 3:3 | FOTO